Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mag. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mag. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 lutego 2013

New York College

- Widziałam tam notki.
- Żartujesz.
- Poważnie mówię. Prawdziwe notki!
- Takie z dialogami?
- I z opisami!
- Seriiooo?

UWAGA, WCHODZĘ!

- Powiedz, czego się spodziewałeś, Magu, wchodząc na blog o nowojorskim adresie? Szału? Fajerwerków? Latających staników? Och, przepraszam, nie ta orientacja? Nie problem, już poprawiam.
Szału? Fajerwerków? Wypadających sztucznych szczęk? Nie ten przedział wiekowy? Ale z Ciebie maruda! No co? Hej, halo, żyjesz? Magu...?

Sprawdzasz jeden raz, sprawdzasz drugi, trzeci, czwarty. Tak, nie mylisz się, byłaś na tym blogu, na jego Onetowej wersji, prawie na samym początku.

2009 rok
Czternastoletnia dziewczynka, w blond warkoczach wciska z zapałem przycisk "Skomentuj" i sekundę po otrzymaniu zaproszenia publikuje opowiadanie. Mija chwila, może dwie, a ona już pod swoją notką ma kilkanaście komentarzy, zaś zdjęcie zostaje dodane do albumu. Mija tydzień, może dwa, dziewczynki na blogu już nie ma. Zbyt ambitnie. Zbyt trudno. 

- Mag!

A jednak miałeś rację, byłeś już tutaj i ze wstydem możesz wspominać swoją obecność na tym blogu. Ciekawi Cię, jak jest teraz, więc gdy już wchodzisz na stronę, zaczynasz przeglądać wszystkie postaci po kolei. Nie kłamali, naprawdę mają komentarze, aktywność, autorów. Wchodzisz w szeroką listę i... oniemiałeś - są opowiadania!

Słyszysz, drogi Czytelniku? Są komentarze, jest aktywność, są autorzy, są opowiadania. Jest ambicja.  No co tak na mnie patrzysz? Leć się zapisać!

NEW YORK COLLEGE


Dziwadło nad dziwadłami, ale inaczej tej reklamy napisać nie mogłam. I tak, wcale nie kłamałam, byłam na blogu, jeszcze jako dziewczynka. Może właśnie dlatego, że pierwszy raz pisałam reklamę blogu, który kiedyś współtworzyłam, tak ciężko było mi ją napisać. Mam nadzieję, że Administracja i Autorzy nie mają mi za złe, za taką reklamę.

Empire Bysen

Magia. Tak wspaniała. Tak naturalna. Tak cielesna, a zarazem nienamacalna i niepojęta. Rzec by można, że wspanialszej nad nią nie ma i przyrównać do kochanki, której posiąść nie można, a jedynie napawać się zdobytymi okruszkami jej wspaniałości. Tak trudna do zdobycia. Tak pożądana. Tak bliska.
Zaś tuż za nią podąża inna, równie wspaniała, lecz mniej nieuchwytna. Nauka. Trudna dla niechłonnego umysłu, jednak zmienna pod zręcznymi dłońmi. Można ją kształtować w dowolny sposób i nie ma nic, co by ograniczyło tę możliwość.
Magia jest nieograniczona, ale niepojęta, a przez to niemożliwa do ujarzmienia. Nauka to coś, nad czym możemy mieć władzę.
A my, ludzie, lubimy mieć władzę.

Cesarstwo Bysen to połączenie magii i nauki. Połączenie trudne i tylko z pozoru niekompatybilne. Dwie różne od siebie cielesności, które w złączeniu ze sobą mogą być najpotężniejszą bronią znanego mam świata. Tu jednak powstała bariera pomiędzy Magią a Nauką i ludźmi, parającymi się danymi dziedzinami. Nieuchwytność kontra plastyczność. Wejść może tu każdy, którego umysł otwarty jest na wspaniałość i niepojętność. Miejsce, gdzie immanentność i transcendentność przeplatają się, łączą, psują i wciąż pozostają niezrozumiane.
Miejsce, gdzie fascynacja przeradza się w czyn, a czyn ogranicza jedynie wyobraźnia. Miejsce, gdzie styka się realność z fantastyką. Gdzie świat nie jest ani dobry, ani zły. To połączenie każdej myśli, wielu dusz i dzieł. To połączenie światów. To drzwi nowej ery.

Empire Bysen to blog dla każdego autora, który dotąd nie znalazł dla siebie miejsca w blogosferze. Potrzeba mu będzie jednak dużej dawki ambicji, charakteru i chęci, żeby dać porwać się blogowi wymagającego poświęcenia trochę więcej czasu. Cesarstwo to świat pełen wyobraźni i inteligencji, przygody, którą może podjąć każdy, lecz nie każdy jej podołać. Jesteście gotowi na rewolucję? Oto stoi ona przed Wami, dumna i wspaniała

Rzucam Ci rękawicę, podniesiesz ją?

EMPIRE BYSEN



Przepraszam, najmocniej przepraszam całą załogę Empire Bysen, że tak długo musieli na reklamę czekać. Mam nadzieję, że choć trochę zrekompensowałam Wam ten czas oczekiwania.

sobota, 2 lutego 2013

LIEBSTER AWARD

ZASADY


Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody, należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

ODPOWIEDZI NA PYTANIA
Odpowiedzi udzielają: Avril, Leeshka, Mag i Mil.

1. Jak wygląda uranian prazeodymu?
Avril: A co to jest?
Leeshka: To jest jakieś podstępne pytanie. Oni maczali w tym palce. Podchodząc od strony chemicznej: prawdopodobnie jest to sól. Z tym, że nie ma takiej soli. Albo całe życie żyję w kłamstwie, co jest równie prawdopodobne. Ta odpowiedź jest sponsorowana przez Hana Solo, więc skończmy z prawdopodobieństwem. Jeśli kiedykolwiek natkniesz się na słoik z etykietą "uranian prazeodymu" pod żadnym pozorem go nie otwieraj w zamkniętym pomieszczeniu i bez odpowiedniego zabezpieczenia. Zatem otwórz okno, zwiąż włosy i sypnij tym na najbliższego potwora. Koniecznie daj znać, co się stało!
Mag: Z tego co pamiętam, to Uranian jest postacią z Marvela. Co do prazeodymu się nie wypowiem, bo Google podpowiada mi, że to pierwiastek, a że z chemii jestem kiepska, to przemilczę.

2. Skąd pomysł na bloga?
Avril: Pytanie do Mil, ale ja mogę powiedzieć, dlaczego się tu zapisałam. Otóż moim zdaniem to świetna sprawa, bardzo przydatna. Bloguję od paru ładnych lat i zawsze miałam problem ze znalezieniem dobrego bloga, który by mi odpowiadał pod względem tematycznym. I tak sobie pomyślałam, że skoro ktoś - tudzież Mil, chwała jej za to! - założył już taki spis, gdzie mogę znaleźć coś dla siebie, to pewnie potrzebuje pomocy, by przedsięwzięcie nie padło po kilku tygodniach. A kto pomoże, jak nie ja? ;]
Leeshka: Bardzo dobre pytanie! Jest to pytanie wręcz elementarne, nad którego istotą i pięknem możemy rozwodzić się w nieskończoność. Na tyle długo, by wszyscy znudzili się czekaniem na odpowiedź. Ponieważ jednak płacą mi za w miarę składne wypowiadanie się... Bloga założyła Mil. Pewnego dnia po prostu Mil wynurzyła się z morskiej piany, a chóry śpiewały i na niebie świeciły trzy księżyce. Potem Mil powiedziała "Uczyńmy Grupowo". I Mil wiedziała, że to, co robi jest dobre. Bowiem Mil widziała, ile blogów grupowych ma problem z wybiciem się. Wkrótce inni odkryli, że Mil ma rację i postanowili się do Mil przyłączyć. A Mil wiedziała, że przyjmując ich, czyni świat lepszym. Dobra, skłamałam. Wcale mi nie płacą.
Mag: To pytanie całkowicie dla Mil, ale i ja się w tym temacie trochę wypowiem. Grupowo powstało po to, żeby wspierać blogi grupowe, pomagać im w rozwoju, reklamować, z czasem też nauczać dzięki Leeshce i Killuś, oraz ich artykułom. Ja skupiłam się na reklamach, bo wiem jak trudno jest wybić się grupowcom spośród innych blogów o podobnej, tej samej czy innej tematyce. Dla mnie Grupowo jest właśnie po to: żeby pomagać. Skąd pomysł? Dostosuję pytanie do swojej osoby. Pomysł, żeby dołączyć do bloga był prozaiczny. Czerwiec, rozpoczynające się wakacje. Potrzebowałam dla siebie miejsca i wygląda na to, że się całkiem mocno zagościłam.
Mil: Każda z dziewczyn ma rację. Tak, jak mówi Avril - Grupowo zostało stworzone przede wszystkim z myślą o spisie blogów grupowych. Powstało już na Onecie, kiedy wszystko w łatwy sposób można było znaleźć, ale trzeba było poświęcić na to trochę swojego cennego czasu. Grupowo ułatwiło życie wielu autorom, a w tym również mi. Bo każdy wie, że jak wejdzie na naszego bloga, to na pewno znajdzie dla siebie coś interesującego. I w drugą stronę - kiedy doda grupowca do spisu, ktoś prędzej czy później stworzy na nim postać. Prawdę mówi też Leeshka - nie zaprzeczę - faktycznie wyłoniłam się z morskiej piany niczym nie wiem co, bo jakoś nie mogę skojarzyć, co mogłoby się z niej wyłonić. Ale na pewno byłam to ja z pomysłem na bloga, który chwilę potem powstał, rozwinął się i zdobył jakąś tam swoją popularność. Zgadzam się też z Mag - Grupowo jest w dużej mierze po to, aby wspierać grupowce i pomagać w ich rozwoju. Przyznam jednak, że ten pomysł zaświtał w mojej głowie dopiero po reaktywacji Grupowa na Blogspocie. Doszłam do wniosku, że dlaczego by nie posunąć się trochę dalej? Dlaczego by nie zrobić z tego nudnego spisu czegoś więcej? Mam nadzieję, że z czasem strona rozwinie się do tego stopnia, że stanie się niezbędnikiem każdego nowego członka naszej małej, ale kochanej blogowej społeczności. To takie moje małe marzenie. Ale czy się spełni? :)

3. Co było pierwsze, jajko czy kura?
Avril: Podchwytliwe pytanie. Jako, że rzekomo jestem hogwarcką Krukonką, to posłużę się słowami Luny: koło nie ma początku ani końca. Chociaż, jeśli mam być szczera, to obstawiałabym jajko. Jedyne, co pamiętam z biologi(której wciąż się uczę, ale co tam, i tak nic nie umiem), to to, że ptaki i ssaki wywodzą się z gadów. A nielotna kura to dalej ptak. Kury, ptaki i gady wychodzą z jajek(fuj!). Jajko, obstawiam: jajko!
Leeshka: Mam takie zabawne wrażenie, że ktoś tutaj próbuje znaleźć lukę w moim wykształceniu, którego zasadniczo nie posiadam. Ale dobrze, pobawmy się jeszcze w tę grę, to dopiero początek. Pierwsza była kura. Dlaczego? Ponieważ współcześnie znane nam udomowione kury są potomkami dzikiego ptactwa, które grasowało po lasach i napadało na konwoje, żeby rabować dzieła sztuki. Jak już zapewne się domyśliliście - dopiero po jakimś czasie nasi prapradziadkowie i ich kumple Ojcowie Założyciele wraz z Popielem uzyskali drób ostateczny, tudzież drób udomowiony. Stwierdzić to mogli dopiero w momencie, gdy ptaszek biegał im po podwórku. W fazie jajka było na to za wcześnie.
Mag: Mam kury na podwórku, to i odpowiedź od dawna przygotowaną: kura, ponieważ jajko musi zostać ,,wysiedzone". Po wykluciu się kurczak potrzebuje opieki, jak każde ,,nowonarodzone" niemowlę.

4. Ile czasu przeciętnie spędzasz na wszelkich sprawach związanych z blogiem?
Avril: Nie powinnam o tym pisać, bo jeszcze rodzice przeczytają i będzie draka, ale będzie od siedmiu do dwudziestu pięciu godzin tygodniowo. Może i nie jestem na Grupowie codziennie, ale jak już wchodzę, to trochę czasu tu siedzę. No i moje łącze do szybkich nie należy, a w międzyczasie odpisuję na wątki na blogach.
Leeshka: Powtarzając za moim kompanem - jak stanie, to staniem. To tak odnośnie wszystkich blogów. Jeśli zaś chodzi o Grupowo - mniej niż powinnam. Patrząc prawdzie w oczy, to ja w ogóle jestem koszmarną osobą. Kradnę pracę innym, własnej nie robię... I tak mnie kochacie.
Mag: Zdecydowanie za dużo, przez co cierpią na tym nie tylko moje oczy, ale też oceny. Mogę nawet nic nie pisać, nie odzywać się, a i tak wszystko dobrze śledzę, zaś nielimitowany Internet w komórce z biegiem czasu stał się przekleństwem. Można powiedzieć, że na Grupowie jestem od rana, gdy sprawdzam pojawienie się nowych postów lub komentarzy na shoutboxie, do wieczora, kiedy przed zaśnięciem sprawdzam czy może coś własnie mnie nie omija. Wtedy też dopisuję do kajetu nowe blogi do reklamy i staram się coś sklecić. Jak widać, od kilku tygodni bezskutecznie.
Mil: Chciałabym poświęcić temu całe swoje życie, ale niestety - wymaga ono ode mnie jeszcze kontaktowania się ze znajomymi, nauki, jedzenia, spania i innych rzeczy, które szczerze kocham (oprócz nauki i jedzenia) i których nie jestem w stanie... przestać robić. Niemniej, staram się jak najwięcej czasu poświęcać blogowi. :)

5. Czy widziałaś kiedyś gruszki na wierzbie?
Avril: Nie. Ale zapewne to wspaniały widok. Jeśli kiedyś takie zobaczysz, to zrób zdjęcie i mi wyślij :3
Leeshka: Nie. Ale wiele osób już mi je obiecywało, także któregoś dnia będę miała mnóstwo pod oknem.
Mag: Widziałam! Na biologii w trzeciej gimnazjum jedna z koleżanek przygotowywała projekt o krzyżówkach genetycznych i jako jedną z najciekawszych pokazywała właśnie skrzyżowaną gruszę z wierzbą płaczącą. Jednak pierwszą gruszką na wierzbie było moje dostanie się do szkoły baletowej. Obiecywałam rodzicom, oni stukali się palcem w czoło i... Masz babo placek. Zawsze spełniam obietnice.

6. Jak wygląda Twój wymarzony monitor?
Avril: Przez okno. Nie mam pojęcia. Albo mam! Monitor, a raczej ekran, laptopa. Musi mieć matową matrycę i wielkość 15,6 cala.
Leeshka: Tylko jeden?! My darling, to jak dać dziecku polizać lizaka i go zabrać. Sadyzm w najczystszej postaci. Leeshka potrzebuje co najmniej trzech monitorów. Nie licząc monitora laptopa, który jest jak bajpasy. Skoro już fantazjujemy, poproszę bardzo duże monitory, zawieszone na ścianie dość wysoko. W zasadzie mogą być telewizory. Jeden do oglądania świata w Google Maps. Jeden do oglądania Supernatural i kreskówek. Ostatni dla lepszego efektu.
Mag: Przyznam, że nigdy się nad tym nie zastanawiałam i nie wiem, czy mam swój wymarzony. Ten, który lubię najbardziej ze wszystkich jakie miałam, mam właśnie przed sobą. Różowa obudowa monitora jest obklejona naklejkami z cytatami z książek. Ma jedenaście i pół cala. Najwspanialszy skarb.

7. Na co dybie w wielorybie czubek nosa Eskimosa?
Avril: Nie mam pojęcia w jaki sposób Eskimos z czubkiem swojego nosa znaleźli się w wielorybie, ale jeśli mają tam na coś dybać, to na jedzenie, zapewne. Tak na logikę. O ile logiczne jest, że Eskimos znalazł się w wielorybie. Kiedyś w jakimś filmie było, że wieloryb zjadł kobietę. A w środku miał lodówkę. To był głupi film. Zdecydowanie głupi film.
Leeshka: Na wiele rzeczy: klasykę polskiego komiksu, legendy PRL-u, gościa, który wreszcie naprawi kaloryfer, na równouprawnienie, na promocje w osiedlowym. Oraz na moment, gdy rodzice spuszczą z oczu małe dzieci.
Mag: Chce się ogrzać? Przyznam bez bicia: książki nie czytałam, sensownej odpowiedzi nie mam. Resztę przemilczę dla siebie.

8. Czego najbardziej na świecie nie umiesz robić?
Avril: Mam wymieniać? Sprzątać, gotować, prasować, robić prania, tworzyć grafikę komputerową, robić zdjęcia. A najbardziej na świecie to ja nie umiem CZAROWAĆ! Co za głupota, prawda!? Czarownica (wiedźma właściwie), która czarować nie umie. A że nie umiem ani czarować, ani sprzątać, ani gotować, prasować, czy robić pranie, to pewnie nie przeżyję, jak się będę miała usamodzielnić. Trudno, znajdę sobie kogoś, kto będzie to robił za mnie, o, taki właśnie mam plan.
Leeshka: Jestem nieodkrytym jeszcze człowiekiem wszechstronnym. Jeśli mnie zaszantażować, mogę zrobić wszystko, wystarczy zagrozić mi zabraniem internetów. Przy czym notorycznie nie wychodzą mi dwie rzeczy: usuwanie kręgosłupa z ryby i bycie zabawną. Trauma na całe życie.
Mag: Sprzątać, uczyć się niemieckiego i zwlec z łóżka w sobotę przed dwunastą.
Mil: Ukrywać negatywnych emocji.

9. Co stało się w 1025 roku?
Avril: Ja wiem, ja wiem! W 1025 roku był Zjazd Gnieźnieński! I wtedy była chyba też koronacja pierwszego króla Polski! I jakiś układ z Litwą bodaj! Ale pewna nie jestem, bo do kanonu rzeczy, których Avril robić nie umie, należy też dodać uczenie się historii ;]
Leeshka: Wystarczająco dużo, by gnębić tym dzieci już od podstawówki. Nie psujmy sobie dnia.
Mag: Konstantym VIII został cesarzem Bizancjum. Więcej nie wiem. I wcale nie zdaję rozszerzonej matury z historii, żeby móc się popisać wiedzą, która licho wie, gdzie się podziała.

10. Jaki jest Twój ulubiony rodzaj czekolady?
Avril: BIAŁA. Albo ta z Kinder Niespodzianek. Serio. Chcesz podbić serce Avril - kup jej białą czekoladę. Albo Kinder Niespodziankę, czy jakikolwiek inny rodzaj Kinderek. Albo NUTELLĘ! Kto nie lubi Nutelli?! To jest nienaturalne. Tak samo, jak nienaturalne jest to, żeby ktoś nie lubił czekolady ogólnie. Moja babcia jest więc nienaturalna O.o Ale ta kobieta wciąż twierdzi, że homoseksualizm to choroba, którą da się wyleczyć, choć to ani choroba, ani coś, co da się - czy trzeba - leczyć. Ale i tak ją kocham.
Leeshka: Nadziewana. Jeśli mamy być szczegółowi, to najlepsza jest czekolada deserowa z nadzieniem wiśniowym. I broń Boru nie mówię o wytworach typu "Wedel", gdzie w czekoladzie jest jakaś podejrzana biała masa. Dla mnie produkt musi być najwyższej jakości, koniecznie... Żartowałam. Lubię Bąboladę orzechową. Tak, tę tanią dziwaczną masę. Guilty pleasure.
Mag: Każda czekolada jest dobra, jeśli tuczy. Jeśli czekolada ma puste kalorii, smakuje czekoladą, a po zjedzeniu ósmej tabliczki ma się wyrzuty sumienia, to znaczy, że Mag ją lubi.
Mil: Gorzka na wagę z Kauflandu.


11. Jak daleko jest stąd do Ułan Bator?
Avril: Zależy, gdzie leży Tutaj. Bo jeśli Tutaj to moje Tutaj, to jakieś 6 045 km +/- 10 kilometrów.
Leeshka: Dobra, słuchaj uważnie. Wyjdziesz stąd na prawo. Masz? Wtedy pójdziesz na południe przez 10 minut. Zobaczysz faceta w kapeluszu i białych kozakach. Ale nie gadaj z nim. To idiota. Gdy dojdziesz to rozwidlenia na drodze, ujrzysz człowieka, który zawsze mówi prawdę i takiego, który zawsze kłamie. Ewentualnie będą to trzy kobiety w burkach. Dwie z nich chcą cię zabić. Następnie musisz przejść przez Jaskinię Wiecznego Potępienia. Tam będzie Bono z U2, żeby cię powitać. Skręcisz ponownie w prawo na Albuquerque i wtedy dojdziesz do oceanu!
Mag:  Według informacji, jakie podaje mój GPS w telefonie (tak, niektórzy muszą mieć taki wynalazek, żeby nie zgubić się w mieście) to jakieś siedem tysięcy sześćset dwadzieścia trzy kilometry. Ale nie polecam, droga stąd do lodówki jest o wiele przyjemniejsza i ciekawsza, słowo.

NASZE PYTANIA

LEESHKA PYTA:
1. Kto puka do bram Nieba?
2. Dlaczego wszyscy kochamy Harrisona Forda?
3. Jak często wstydzisz się pokazywać to, co napisałeś rok (lub dłużej) wcześniej?
4. Co było w walizce z Pulp Fiction?
5. Gdybyś miał pójść na kolację z jedną dowolną osobą na Ziemi, kogo byś wybrał?
6. Kiedy wreszcie powiesz rodzinie, dlaczego śmiejesz się do monitora?
7. Gdyby langusta mogła jeść dżem, to o jakim smaku?
8. Ile czasu potrzebujesz na załatwienie rzeczy niemożliwej?
9. Którego bohatera fikcyjnego byś adoptował?
10. Którędy biegnie autostrada do piekła?
11. Czy upadające drzewo wydaje jakiś dźwięk, jeśli w pobliżu nie ma nikogo, kto by je usłyszał?

MAG PYTA:
1. Dlaczego powstaje tyle kwejków i demotywatorów o delcie ujemnej?
2. Jaki jest Twój ulubiony i znienawidzony dział matematyki?
3. Krople deszczu pozostawiają na szybach stojącego tramwaju ślady zacieków pod kątem 30° W czasie jazdy tramwaju z szybkością 36 km/h zgodnej z kierunkiem wiatru deszcz pozostawia na szybach pionowe ślady. Jaka jest szybkość wiatru oraz kropel przy bezwietrznej pogodzie?
4. Podaj dwa powody, dla którego nie powinno się zdawać fizyki na maturze.
5. Dlaczego uczniowie profilu matematyczno-fizycznego najbardziej boją się groźby "Zabiorę Ci kalkulator!"?
6. Która kraina stworzona przez Tolkiena uważasz za miejsce swojego pochodzenia?
7. Czym różni się Zmierzch od Pamiętników Wampirów?
8. Jaka jest ostatnia cyfra liczby pi?
9. Skąd wziąć motywację na naukę przed maturą?
10. Jaka jest Twoja ulubiona kobieca postać w dziejach historii?


NOMINACJE

AVRIL NOMINUJE:
1. Prozaicy 
2. Pleasure of english

MAG NOMINUJE:
1. Zaczarowane Szablony
2. Szkolny Klub Złoczyńców

MIL NOMINUJE:
1. Jeminane

niedziela, 27 stycznia 2013

KONKURS WALENTYNKOWY

CO ZROBIĆ, ABY WYGRAĆ?
  1. Napisz opowiadanie na blogu, na którym obecnie piszesz. Hasła przewodnie, które muszą znaleźć się w opowiadaniu i być częścią fabuły to:
    - traktor
    - klaun
    - denaturat
  2. W komentarzu pod tym postem podaj swoje imię (nie nick, tylko imię), e-mail oraz link do posta, który został opublikowany na danym blogu.
  3. Na Wasze zgłoszenia czekamy do 28 lutego do godziny 23:59.
  4. Nagroda powędruje do jednej osoby. Jeśli ktoś dodatkowo w jakiś sposób się wyróżni, możemy pomyśleć nad nagrodą pocieszenia.
Koniecznie przeczytaj

Nagrody zostały ufundowane przez autorów bloga grupowo.blogspot.com - Milenę G. i Magdalenę M.
Życzymy powodzenia!

wtorek, 1 stycznia 2013

Regulaminu współpracy administracji Grupowa z administracjami blogów

Regulamin wchodzi w życie wraz z dniem 5. lutego br., zaś blogi mają dwa tygodnie na jego zaakceptowanie i  wdrożenie w życie.

#1
Zawarcie Sojuszu (współpracy) oraz dodanie bloga grupowego do spisu wiąże się z przestrzeganiem poniższego Regulaminu współpracy administracji Grupowa z administracjami blogów, zwanego dalej Regulaminem, a jego zaakceptowanie musi zostać potwierdzone zdaniem: Regulamin przeczytałem/am, zgadzam się z postawionymi warunkami, zobowiązuję się do jego przestrzegania i wypełniania, a także wymagam, by administracja Grupowa wykazała się takim samym zaangażowaniem, jakie ja wkładam w rozwój naszej współpracy.
Brak tego zdania jest równoznaczny z nieprzyjęciem współpracy i nie zobowiązuje stron w żaden sposób.

 #2
Założenie: Blogi, które nawiązały w jakikolwiek współpracę z Grupowem (poprzez wpis w Sojuszach lub dodanie do spisu), umieszczać będą na blogu informację o nowym artykule, sondzie, konkursie organizowanym przez Grupowo. Informacja może zostać podana na stronie głównej lub stworzonej do tego odpowiedniej zakładce. Administracja Grupowa zobowiązuje się do każdorazowego informowania administracji współpracujących blogów o nowych artykułach, sondach, konkursach i innych poprzez wpis w odpowiedniej zakładce na blogu, e-mail lub Gadu Gadu, w zależności od wyrażonej chęci danej administracji.
Z prenumeraty można się wycofać po złożeniu pisemnej deklaracji w zakładce pomoc/kontakt, jednakże nie zwalnia to z obowiązku informowania swoich autorów o nowym wpisie na stronie Grupowa.
Cel: Poprzez powiadamianie autorów o najnowszych wydarzeniach, artykułach, reklamach, konkursach i sondach, administracja danego bloga wspomaga rozwój swoich autorów, zwiększa szanse na reklamę swojego bloga na przykład poprzez udział swoich autorów w różnych konkursach, zwłaszcza literackich, oraz pomaga przy spopularyzowaniu Grupowa.
#3
Założenie: Grupowo raz na miesiąc, na podstawie blogów ze spisu oraz współpracujących, publikować będzie listę najaktywniejszych bloga oraz wyłaniać spośród nich zwycięzcę miesiąca. Pod uwagę będzie brana liczba kart postaci, aktywności autorów oraz liczba napisanych notek. Każdy grupowiec będzie otrzymywał odpowiednią ilość dodatnich punktów według podanego poniżej regulaminu konkursu oraz ujemne za długoterminowe zaległości w administracji i odejścia z bloga. Zwycięski blog przez okres jednego miesiąca widnieć będzie na stronie Grupowa jako blog miesiąca. Największa ilość kadencji pod rząd: trzy miesiące. Powstanie również odpowiednia zakładka, w której widnieć będzie spis blogów, zajmujących pozycję bloga miesiąca w danym okresie wraz z odnośnikiem.

Ilość napisanych kart:
Liczba kart mnożona razy pięć punktów.
Ilość napisanych opowiadań lub dowolnej twórczości:
Liczba postów mnożona razy dwadzieścia punktów.
Ilość napisanych opowiadań lub dowolnej twórczości związanej z konkursami Grupowa:
Liczba postów mnożona razy pięćdziesiąt.
Ilość odejść z grona autorów:
Liczba odejść mnożona razy pięć punktów.

Cel: Celem konkursu jest pomoc w rozpowszechnieniu danego bloga oraz możliwość polecania dobrych blogów autorom, którzy poszukują dla siebie miejsca w blogosferze. Duża ilość punktów, możliwa do zdobycia poprzez liczbę postów (opowiadań lub dowolnej twórczości) ma pomóc w rozwoju wyobraźni, kreatywności oraz pomysłowości wśród autorów, szkolenie ich warsztatu literackiego i pomoc w podniesieniu poziomu blogów, poprzez starania autorów w zakresie literackim.


Ostatnia zmiana: 5.02.2013r

niedziela, 18 listopada 2012

THE WORST REVOLUTION

Trwaj tyl­ko w słońcu, bo nic piękne­go nie rośnie w ciemności.  
- Friedrich von Schiller

Ciemność nigdy nie kojarzyła nam się zbyt dobrze. Przywoływała na myśl wszystko to, co najgorsze. Niejeden człowiek panicznie boi się ciemności. To dlatego zostawiamy dzieciom zapalone lampki nocne, nie zasypiamy, jeśli słabe światełko ładowarki nie świeci, albo latarnie za oknem nie rozświetlają naszego pokoju. Jasność nas uspokaja, daje poczucie bezpieczeństwa, pozwala żyć nadziei. Żyjąc w dwudziestym pierwszym wieku, wieku technologii i nowoczesności zapomnieliśmy, że zapalić świecę, znaczy rzucić cień*.
W ułamku jednej setnej sekundy elektryczność przestała istnieć, a w raz z nią runęła cała współczesna technologia. Zupełnie, jakby ktoś wcisnął jeden przycisk, pozbawiając ludzkość tego, do czego była dotąd przyzwyczajona. Zamiast zmiennego pojęcia spokoju w całej Ameryce rozpoczął swoje rządy chaos, któremu zapobiec postanowiła Milicja, wprowadzając rygor i siejąc strach. Zginęli pierwsi ludzie, powstały pierwsze bunty, minęły pierwsze lata względnego niepokoju. Powszechnie mówi się, że rządząca Milicja wprowadziła spokój, pomogła ludziom przyzwyczaić się do nowej sytuacji. Pytanie brzmi: jakim kosztem? Przeciwko czemu dokładnie buntują się rebelianci? Czym są srebrne wisiory?

Cofnij się w czasie, wracając do starych, dawnych czasów, które mają miejsce w obecnym świecie. Spróbuj przeżyć w nowej rzeczywistości, pod twardą ręką Milicji. Dostosuj się lub stań po stronie rebeliantów. Jeśli poszukujesz odpowiedzi - masz moje błogosławieństwo. Jednak uważaj, bo zło czai się wszędzie, ale to ciemność jest dla niego najlepszym pożywieniem. Problem w tym, że ciemności tu pod dostatek.


*Ursula LeGuin
To jak, pasi?

Jak odchodzić z blogów - dyskusja.


No siema.

Wczoraj wieczorem musiałam usunąć się z blogów, na których byłam nieaktywna i zdałam sobie sprawę, że przez ostatni miesiąc odwiedziłam więcej grupowców, niż jesteście sobie w stanie to wyobrazić. Zaczęłam się zastanawiać nad powodem i doszłam do wniosków zapewne podobnych do tych, do których wielu z Was doszło. Niski poziom bloga, brak zainteresowania nowymi (żeńskimi) postaciami. Czasami wydaje mi się, że blog jest interesujący, dopisuję się i nie mogę odnaleźć przez co staję się jednym z tych nieaktywnych autorów, o których mówi się, że mają słomiany zapał i robią za sztuczny tłum.
Pojawił się wtedy kolejny problem. Jak odchodzić z bloga. Czy powinnam napisać stosowną informację w odpowiedniej zakładce, czy poczekać na listę obecności, czy może po prostu odejść. Według mnie najbardziej odpowiednią decyzją jest napisanie informacji w dyrekcji/administracji, ale jeśli minęły wspomniane kilka dni i mam napisać, że proszę o wypisanie to... To trochę tak głupio. Staram się wtedy wymyślić ładne sformułowanie, które byłoby w stanie mnie wyjaśnić, ale ile razy można mieć "nagły stos sprawdzianów i klasówek", albo "nieoczekiwane sprawy osobiste", jak to często widzi się w administracji.

A Wy? Jaki sposób preferujecie i jaki uważacie za najstosowniejszy?

poniedziałek, 12 listopada 2012

DRAGON AGE CHRONICLES - KRONIKI THEADAS


Rozpoczęła się odbudowa legendarnej Szarej Straży, wspierana przez potężnego Alistaira i jego przepiękną małżonkę Cousland, którzy przejęli władzę i starają się wprowadzić nowy ład i porządek do zniszczonego przez Arcydemona i Plagę kraju. Czas mija nieprzerwanie i mijają kolejne spokojne jesienie, jednak zza morza co raz częściej i głośniej słychać głosy powstającego Kirkwallu, na którego czele stanął nieznany nikomu Hawke. Jego celem staje się utrzymanie równowagi pomiędzy templariuszami a magami, choć szerzą się wieści o tym, jak ci drudzy, co raz częściej sięgają po zakazane i ciemne zakamarki magii. Magia krwi potrafi przerażać i może okazać się porażką dla templariuszy.
Niektórzy wciąż napotykają na swojej drodze mroczne pomioty, które żyją na terenie kraju, ukrywając się w grupach, rozmawiając szeptem, by nikt niepowołany nie mógł ich usłyszeć. Chcą żyć, niekoniecznie chcą życia innych.
Dragon Age Chronicles oparty jest na popularnej grze Dragon Age, a możliwości we wcielaniu się w postać jest bardzo wiele. To świetna odskocznia dla wszystkich fanów gier i grupowców, a także przyjemna rozrywka dla bloggerów poszukujących fantastycznych wrażeń i odrobiny magii.

DRAGON AGE CHRONICLES


Czy Wam też nie pokazuje się zdjęcie...? 

KRONIKI WSZECHŚWIATA - MASS EFFECT RPG


Kiedyś cały wszystkie planety obracały się wokół jednej planety. Ziemia miała być według ludzi epicentrum Wszechświata i nawet, gdy Kopernik udowodnił prawdziwość teorii heliocentrycznej, ludzkość nie przestała uważać się za centrum życia. Bo kto normalny wierzy jeszcze w UFO?
Dziś cały świat drży z przerażenia o to, co będzie jutro. Dziś cały świat drży przed katastrofą. Wojna wydaje się jednak nieunikniona. Zaatakowana ludzkość nie zamierza patrzeć bezczynnie na to, co Zbieracze robią z ich współbratymcami. Każdy boi się, że to on może być kolejnym, a nikt nie chce tak skończyć. We wszystkich galaktykach sytuacja staje się co raz bardziej poważna. Sprawa nie do wyciszenia, choć niektórzy wciąż udają, że nic się nie dzieje.
Powstań do walki! Opowiedz się po stronie ludzkości, albo wciel w postać Zbieracza, zmutowanego obcego, którego lękają się najmężniejsi. Możesz też żyć spokojnie na jednej z planet, udając, że temat wojny Cię nie dotyczy. Uważaj jednak - spokój zmącić równie łatwo, co niż taflę jeziora.
Wystarczy jeden kamyk. Jeden Zbieracz. Jeden krzyk. Jedno życie. Jedna śmierć.


MCKINLEY HIGH



Zadacie pytanie, jak można lubić szkołę? Sama wciąż nie miałam na to odpowiedzi, dopóki do moich rąk nie dostała się ulotka McKinley High. To musiało być przeznaczenie. Znak od Niebios, że Bóg tak chciał. Podążyłam za głosem serca i złożyłam w sekretariacie dokumenty i podanie. Wszystko wydawało się być jednak takie... normalne. Po szkolnych korytarzach przechodziły tabuny kujonów i futbolowych mięśniaków, mogących się pochwalić dziewczynami z drużyny cheerleaderskiej. Powoli traciłam wiarę.
Wszystko zmieniło się w momencie, w którym zobaczyłam ogłoszenie, że szkolny chór - New Directions - szuka nowych wokalistów i muzyków. I poczułam bicie serca, tak specyficzne, jak wtedy, gdy do moich rąk dostała się ulotka szkoły. Wpisałam się na listę, jak wtedy podążając za głos serca, nie rozumu.
Odzyskałam wiarę. Mój świat nabrał nowych, o wiele cieplejszych barw. Moje życie nabrało sensu. Kujoni, sportowcy, cheerleaderki, bogacze - wszyscy oni tracą na znaczeniu, gdy w szkole rozbrzmiewa pieść New Direction. Klękajcie narody, przybywamy!


MCKINLEY HIGH

niedziela, 11 listopada 2012

Biały murzyn - słów kilka o wiedzy i niewiedzy.


[EDIT] Artykuł opisuje cechy charakterystyczne i problemy danego społeczeństwa. Jednostki nie istnieją. Wybiłam.




    wielu z blogowiczów, chcąc wykazać się oryginalnością i pomysłowością wybiera sobie na postać obywatela krajów takich jak Hiszpania, Brazylia, Chiny, Japonia, Rosja i inne temu podobne. Opisując jednak wygląd swojej postaci potyka się na własnej oryginalności i rzuca bykami jak deszcz kroplami. Jednym z pierwszych, które rozbawiło mnie najbardziej to Mulat z Włoch. Nie byłoby to takie zabawne, gdyby nie fakt, że autorka wkleiła zdjęcie rodowitego Włocha, który, jak każdy Włoch, pochodzi z rasy białej. Tak samo jak Turek, Góral czy Beduin. Warto sprawdzić skąd dana rasa pochodzi i jakie są dla niej charakterystyczne cechy.
    Tyle o wyglądzie. A charakter? Każdy Polak wie, jak Polaczki się zachowują. Znani są z miłości do alkoholu, twardej głowy, wybuchowego charakteru i umiejętności ciągłego narzekania na wszystko. Trzeba jednak pamiętać, że Niemiec to już nie Polak, a Anglik czy Francuz nie mają takich samych charakterów. Bierze się to w dużej mierze z historii (dla porównania walka o niepodległość : Finlandia i Czechy vs. Polska i Serbia), wychowania i kultury. Nigeryjczyk ma we krwi bigamię i tego nic nie zmieni, wyznawca islamu będzie dążył do wytępienia każdego napotkanego giaura, Finka nie da swojemu dziecku ciepłej herbaty do przedszkole a zimne mleko - nawet wtedy, gdy termometr będzie wskazywał minus piętnaście stopni. Francuzi, choć wspaniale gotują, to są strasznymi śmieciarzami, wystarczy przejść się po Paryżu, żeby to dostrzec. Podobnie Hiszpanie czy Włosi, którzy, choć segregują śmieci, to pozostawiają worki przed domem. Zanim przyjedzie śmieciarka, to koty i psy zdążą rozszarpać worki i narobić bałaganu, którego nikomu nie chce się sprzątać.
Inną charakterystyczną cechą jest podejście do różnych drobnych spraw. Nigdy na przykład nie spotkałam się z tym, żeby podcierać psu tyłek - we Włoszech tak. Maltańczycy zachwycają swoją uprzejmością i spokojnym trybem życia; przynajmniej do chwili, w której siadają za kółkiem samochodu. Ich tryb jazdy od życia jest bardziej... dynamiczny.
    Inną, równie ważną sprawą jest to, że gdy tworzymy postać, która nie pochodzi z danego kraju, regionu, to należy pamiętać o pewnych trudnościach z asymilacją. Wielu Włochów, choć jest to kraj czerpiący duże zyski z turystyki, nie mówi płynnie po angielsku. Są kraje, w których angielski ma zupełnie inne brzmienie i jest dostosowany do tamtejszej mowy i języka narodowego. Pamiętam spotkanie z pewnym Holendrem, który zupełnie nie rozumiał tego, co do niego mówię. Złapał się za głowę i krzyknął "Mówisz za poprawnie! Nie rozumiem Cię!". On pochodził z części, gdzie mówiło się po angielsku i niemiecku, a ja mam ledwo tróję. (Z resztą, po niemiecku też mieliśmy trochę problem, żeby się dogadać, więc może jednak coś w tym jest ;) )
Przejdźmy teraz do Anglii i cudzoziemców. Zapewne większość wie, że istnieją w Wielkiej Brytanii polskie osiedla, które zamieszkują tylko nasi. Tak samo jest z innymi, czy to czarnoskóry, czy to Azjata. Siedem ósmych cudzoziemców emigruje do krajów wysokorozwiniętych w poszukiwaniu za pracą, a jedna ósma ze względu na piękne widoki za oknem. Dlatego trzeba pamiętać, że ponad połowa z nich nigdy całkowicie nie z asymiluje się z narodem brytyjskim i będzie pozostawać gdzieś na uboczu. Dla przykładu: pamiętacie strzelaninę czarnoskórzy vs. policjanci? Wiecie dlaczego się ona wywiązała? Bo nie chcieli wydać jednego ze swoich białym. Dlaczego w wielu krajach zaczyna budować się zamknięte osiedla, na którym jest wstęp wzbroniony czarnoskórym? Bo starają się sprzedać podróbki i dobijają się do drzwi. Dlaczego napływający ze Wschodu Azjaci miast wtopić się w tłum, budują własne osiedla i powołując się na wolność religijną i kulturową zalewają Francję i Niemcy? Bo nie potrafią się dostosować.
    Wniosek? Zanim wcielisz się w jakiegoś ładnie wyglądającego Japończyka czy Włocha dowiedz się jaki jest i co go cechuje. Wielu z Was tworzy postaci, które nie miałyby racji bytu w normalnym świecie, a przecież ponad połowa blogów opiera się na rzeczywistości. Amerykanie są bardzo posłusznym narodem - po Sandy, gdy poproszono ich o pomoc w sprzątaniu, a wręcz nakazano to, to nie było buntu. Każdy zabrał się do pracy. Mało kto sprzeda tam alkohol osobom poniżej dwudziestego pierwszego roku życia, bo to jest tam restrykcyjnie przestrzegane. Rosjanin będzie miał komunistyczne zapędy, tak samo jak Ukrainiec, ale ten jeszcze walczy. 

BLOGOWICZU! Sprawdź cztery razy, zanim coś opublikujesz!



Wiem, że artykuł jest trochę chaotyczny i zahaczający o tematy, które zawała w swoich artykułach Leeshka czy nowokaina, ale to jest coś, co ciągle mnie uderza. Chyba głównie dlatego, że mam rozszerzoną geografię i o demografii Pan Deptak przetrzepał nas na każdy możliwy sposób.

Pisane na szybko, jedyne co, to wyjustowane.

Ave! Wracam do matematyki.

Pierwsza administracyjna nota Maga.


Chciałam zacząć od tego, że nie mam zdolności mówczych. Właściwie, to w ogóle nie umiem przemawiać przed tłumem, więc możecie zobaczyć, jak trzęsą mi się nogi.
Przechodząc do rzeczy...

Nie wiem, kto z Was wie, co dzisiaj jest.
- Święto Niepodległości!
Blisko...
- Urodziny Twojego brata!
Bliżej...
-  Urodziny  Jej Królewskiej Mości Administracji Grupowa MIL?


Także tego. W imieniu chyba wszystkich Grupowiczów, chcę złożyć Ci najszczersze życzenia z okazji urodzin. Spełnienia nie tylko marzeń, ale postawionych sobie celów. Żebyś nigdy nie straciła sił do prowadzenia Grupowa, które, miejmy nadzieję, z każdym kolejnym dniem będzie się co raz lepiej i prężniej rozwijało.
Zdrowia, bo tego potrzebuje chyba każdy. Nie istnieje nieprzerwane życie w szczęściu, ale życzę Ci, żebyś umiała podnosić się nawet z największych porażek i powstawać (powiem tak poetycko) niczym feniks z popiołów.
I chłopca. Takiego herosa jak Bruce Wayne i inteligentnego jak Tony Stark, silnego jak Hulk i walecznego jak Książe Artur. (to chyba nie ta bajka...)


W rzeczywistości wygląda on wyraźniej, ale mój skaner jest gupi.

czwartek, 8 listopada 2012

GODS CENTURY

  I LOVE ROCK'N'ROLL!

Tak bardzo chciałbyś być mną. I nie bez powodu!
Pieniądze, narkotyki, seks i przede wszystkim... ROCK'N'ROLL!
Zjawiasz się na moim koncercie, żeby podziwiać mój wygląd. Zachwycić się bujną czupryną, pozazdrościć pisków dziewczyn, które zajmują ponad połowę miejsc w koncertowej sali.  Chciałbyś móc odebrać mi mój talent do śpiewania, ukraść kompozytora i twórcę tekstów, albo chociaż przejąć ich zdolności. Marzy Ci się, żeby mieć wokół siebie tłum fanek i fanów. Spać na zielonych dolarach i zawsze mieć łóżko pełne kobiet. Naprawdę myślisz, że to takie trudne zdobyć pieniądze, sławę, kobiety? To kwestia odpowiednich wyborów, inteligentnych kroków i odrobiny ryzyka. Świat rock'n'rolla nie jest dla mięczaków, a ja nie wiem, czy Ty jesteś na niego gotowy.
Tu każdy czyha na moment, w którym podwinie Ci się noga i będzie mógł przejąć wszystko to, co zdobyłeś. Wszystko to, co dotąd było Twoje. Wszystko to, co wcześniej odebrałeś innemu rockendrolowcowi.
Nie będziesz drugim Presley'em, ale kto zabroni Ci bawić się jak on?

Muzykę tworzą ludzie, ale żeby stać się częścią nich, musisz pokazać coś więcej niż tylko talent.
Tu liczy się każdy fan, a niezadowolony fan, to pech, którego unika każdy muzyk.

Pomyśl, że to nieco inna wersja Matrixa. Masz dwie pigułki, którą wybierasz?

taki wstyd, że aż wstyd... T.T

piątek, 19 października 2012

SUPERNATURAL DIMENSION

Pośrodku pola kukurydzy stała czarna impala, który z daleka wydawał się opuszczony. Ot, taki zabytek, będący w tym miejscu z sentymentu, albo zepsuty samochód, po którego farmer ma zamiar wrócić rano razem z mechanikiem. Gdyby jednak podejść bliżej i przyjrzeć się dokładnie, to zauważy się dwóch mężczyzn siedzących w środku.

Kolejne spadające krople deszczu, uderzały w szybę samochodu i pod wpływem tego cichego dźwięku mężczyźni z wolna odpływali rzeką własnych myśli, nawet nie wiedząc, że terapeuci nazywają ten stan lekkim stadium hipnozy i wprawny hipnoterapeuta byłby w stanie poparzyć ich długopisem.
W stanie Kentucky, w którym się znajdowali doszło ostatnimi czasy do kilku morderstw, które - tylko siedzący w impali mężczyźni o tym wiedzieli - były ze sobą ściśle powiązane. Rozwiązanie tej zagadki znajdowało się tu, pośrodku pola kukurydzy, a przyczyną tych zabójstw był bóg kukurydzy, Cacao, pochodzący z wierzeń Majów. 

Pozostaw swoją fascynację, czytelniku, i przypatruj się dokładnie temu, co teraz się dzieje.

Odrobina światła pomiędzy kukurydzami i jak na pstryknięcie palcami mężczyźni wybudzili się z transu, skupiając się na tym, co przychodziło i wyjmując broń. Cicho wyszli z samochodu, nie zamykając drzwi, żeby trzask zamka nie spłoszył boga. Stawiali ledwosłyszalne kroki. Doskonale wykształceni zabójcy, idealni  łowcy, wspaniali bohaterowie, nieznani światu obrońcy ludzkości.
Chciałbyś iść za nimi, zobaczyć jak po raz kolejny ratują świat wyniszczając plugawe zło. Jak niszczą demony, wampiry, wilkołaki. Jak walczą ze zmiennokształtnymi, ghulami, bogami i lewiatanami.
A może chcesz być jednym z tych złych? 
Nie znasz serialu supernatural? To nic!
Tu nie liczy się znajomość Jensena, Jareda czy Mishy. Tu liczy się, po której stronie barykady jesteś.
Chcesz być niczego nieświadomym śmiertelnikiem? Dobrze, ale nie zdziw się, jeśli któregoś dnia opęta Cię demon. Może to skończyć się Twoją śmiercią. A jeśli rodzina z tęsknoty przywróci Cię do życia, możesz stać się zombie.

Decyduj, to Twoje życie. Twój wybór!


SUPERNATURAL DIMENSION


Uff... 

sobota, 13 października 2012

MEGA CITY 4567

Życie przerwał wybuch. Najpierw jeden, potem drugi, trzeci, kolejny. Aż nadeszło coś gorszego. Coś, co zmiotło z powierzchni ziemi wszystko. Odgłos wybuchu był tak potężny, że po przebudzeniu niewielu potrafiło usłyszeć to, co wrzeszczeli im do ucha inni. Gdzieniegdzie jeszcze dogasał ogień, płomienie trawiły resztki. Nie pozostało nic. Ci, którzy się ostali zaczęli wznosić miasta na nowo, budować domy, zakładać rodziny, szukać szczęścia w nowym świecie.
Nuklearny wybuch stał się współczesnym Potopem, ale życie po nim wcale nie stało się łatwiejsze i pozbawione zła. Na każdym kroku można napotkać przestępców, gotowych okraść Cię z ostatniego grosza i Sędziów, którzy tylko czekają na to, by cię osądzić. Stłoczony w nowym, cybernetycznym świecie pełnym stworzeń, które wcześniej wydawały Ci się czymś nienaturalnym, możesz czuć się zagubiony i niepewny jutra. Ale to właśnie na tym polega cała zabawa.
Możesz wcielić się w zwykłego mieszkańca Megalio, albo stań się nieuchwytnym przestępcą. Wampirem, który będzie pozostawiał wysuszone z krwi ciała na środku ulicy, albo wilkołakiem wyjącym do księżyca. Czeka na Ciebie wiele atrakcji, bo przecież wszędzie znaleźć można bar, albo kasyno. Uważaj na tę damę, po Twojej lewej stronie, to cyborg, z którym lepiej nie zadzierać, ma wszędzie swoje wtyki.
Może też Los uśmiechnie się do Ciebie i powierzy Ci rolę Sędzi?
Wtedy bądź czujny, bo Zło nigdy nie śpi! Ono czuwa, aż potknie Ci się noga i to Ono będzie zjadało ze smakiem Twoje szczątki.
Życie w Mega City to walka, którą podjąć potrafią tylko najlepsi.
                                                                                                 Zdecyduj, kim Ty jesteś.
Ale mi wstyd za to...

niedziela, 30 września 2012

MYSTIC FALLS LIFE

- Wjechaliśmy właśnie do Mystic Falls. - z głośnika odezwał się głos mężczyzny w średnim wieku, kierowcy autobusu, którym jechałeś. Poczułeś jak dreszcze przechodzą Cię wzdłuż kręgosłupa i nie było to sprawką ponętnego głosu mężczyzny, a nieodpartym wrażeniem tajemniczości, jakie dawała ci nazwa miasteczka. Mystic Falls. Mystic. Mystic. Falls. Falls. Falls Mystic. Zakręciło Ci się w głowie, a mgła spowiła Twoje oczy, powieki Ci opadły. Potrząsnąłeś głową, próbując odgonić sen, który nadszedł znikąd.
- Po prawej stronie widzimy dom rodziny Salvatore, jednej z Założycieli Miasta... - tym razem odzywa się przewodnik, którego głos ginie w podziwie, który odczuwasz na widok olbrzymiego domu. Wyobrażasz sobie, jak musi wyglądać w środku. Zapewnie równie fantastycznie, w tym starym stylu. Tak intrygującym. Otwierasz brulion, szukając właścicieli domu i napotykasz na twarze dwóch młodych mężczyzn i ciche westchnienie wydobywa się z Twoich ust. Spoglądasz na dom, który powoli znika Ci z oczu. Wyobrażasz sobie mieszkanie z dwoma tak przystojnymi mężczyznami. Siebie, jako...
- A tu mieszkała Elena Gilbert, wraz ze swoim bratem Jeremy'm, oraz ciotką Jenną... - Twoje myśli wchodzą na kolejny tor, gdy przerzucasz stronę brulionu, poszukując kolejne postaci z opowieści przewodnika. Dziewczyna na zdjęciu zdecydowanie przypada Ci do gustu i w duchu zazdrościsz jej tych kręconych brąz włosów. W zniecierpliwieniu i chęci poznania kolejnych mieszkańców tego miasteczka sprawdzasz kolejne strony i wczytujesz się w ich życiorysy, co raz to bardziej zafascynowany losami mieszkańców Mystic Falls. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, kiedy wyjeżdżacie z miasta. W Twojej głowie króluje marzenie powrotu do tamtych lat, wtopienie się w tłum, stanie jednym z legendarnych Założycieli, albo wejście  w walkę pomiędzy wampirami a wilkołakami. Chciałbyś poczuć się jak Rebbekah Mikaelson, albo Nikolaus.
Wzdychasz cicho, jeszcze nie wiedząc, że Twoje marzenie może stać się rzeczywistością...


Terefere. Widzicie, jakiego dostałam speeda?

MIAMI PARADISE

Położone w południowo-wschodniej części Florydy miasto, niejednemu kojarzy się wyłącznie z plażą i imprezami. Samo wypowiedzenie słowa ,,Miami" wywołuje przyjemne obrazy zabawy, alkoholu i radości, które pcha, żeby wsiąść w pociąg i ruszyć. Wspomina się opowiadania przyjaciół i znajomych o wspaniałości tego miasta, o tym, że można tam znaleźć wszystko to, co potrzebne nam do życia. Wszystko, co daje radość i spełnienie.
Powstrzymuje nas jedynie ta resztka przyzwoitości, mówiąca, że trzeba skończyć szkołę, wyjść na ludzi, poświęcić się karierze i rodzinie. Siedzimy zatem w czterech ścianach wysokiego biurowca, spoglądając na zabetonowane miasto i uzupełniając kolejne papiery, których wypełnianie pozbawione było najmniejszego sensu. Scena się zmienia w jednej setnej sekundy, gdy zrywamy się z obrotowego krzesła, wychodzimy zza biurka i wymijamy rzędy stanowisk, w których siedzą pozostali współpracownicy, wykonujący równie bezsensowną pracę, co my. Srebrne drzwi windy otwierają się, a ponętny głos kobiety oznajmia, że jedziemy na ostatnie piętro. Wraz z nami są w windzie podobni nam ludzie. Ubrani w garsonki i garnitury, z minami jakby nieobecnymi, oczami pełnymi smutku. Tak jak my wybrali pracę, rodzinę i życie dorosłego. Drzwi windy rozsuwają się i wychodzimy z niej, kierując swoje kroki ku schodom przeciwpożarowym, które prowadzą na dach budynku. Kiedy znajdujemy się już na świeżym powietrzu, łapczywie pobieramy kolejne dawki tlenu, stając na krańcu dachu. Ostatni raz oglądamy się za siebie, dostrzegając innych, podobnych nam ludzi, z którymi spotkaliśmy się w windzie. Tak jak my stoją na dachu, jeden za drugim rzucając się w dół. Nie czekasz dłużej, kolana same się zginają, wymuszając na nas skok, efekt złego wyboru.
Czujemy mocny powiew powietrza na twarzy. Zamykamy oczy, z wrażenia niemalże odpływamy już, tracąc świadomość i nie czujemy, gdy uderzamy w asfalt, a nasze ciała zdobią ulice.
Niech żyje wolność. Niech żyje Miami!



Wiem, nieco... inne, ale mam nadzieję, że dobrze przekazałam, to co chciałam i nie trzeba się będzie głowić nad tym "co autor miał na myśli".

sobota, 29 września 2012

BAŚNIE VALNWERDU

Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Mt, 7;15.Och, czemu nie słuchasz mego głosu, człowieku? Och, czemu nadajesz sobie prawo, do decydowania o czyimś życiu-nieżyciu? Och, czemu schodzisz z mojej drogi i dajesz fałszywe świadectwo?
Głupiś, człowieku, nie umiejąc pojąć sensu Agape!

Strach wychylić nosa poza próg domu i odsunąć firankę o milimetr, by zajrzeć przez szybę na to, co dzieje się za oknem. Słyszy jakby pisk myszy, ale dobrze wiesz, że to tylko wilcze dziecko chowa się w szafie i z przerażenia wydaje z siebie ciche pojękiwanie. Nie jest w stanie go uciszyć, bo strach dawno już zawładnął jego ciałem i umysłem. On też z resztą nie czujesz się najlepiej. Nie nadaje się już do czynnej walki, a ciągłe ukrywanie się ze swoją naturą sprawia co raz więcej problemów. Siada w starym fotelu, którego sprężyny cicho skrzypią pod jego ciężarem i wzdycha ciężko, gdy jego wzrok pada na krzyż powieszony nad framugą drzwi.
Za oknem słyszy wrzask pełen strachu, świst powietrza, kiedy stal przecina powietrze, oraz odgłos upadającego na ziemię ciała. Następcy świętego Piotra pomyliły się pojęcia miłości z nienawiścią, oraz fragmenty Pisma. Dotyka lekko spiczastych uszu, przesuwając po nich palcem i nie dowierzając własnemu losowi: czy naprawdę starczy tylko tyle, by stać się szatanem?
Głośne kołatanie do drzwi wyrywa go z zamyślenia. Nim jednak zdąży wstać i otworzyć, drzwi wypadają z zawiasów, a do środka domu wpada kilkoro żołnierzy, mających na celu wymordowanie każdego, kto tylko wykracza poza granice normalności.
- Oto jestem - odpowiada niczym Samuel na wezwanie Pana. Nim jeszcze upada na podłogę z odciętą głową, widzi, jak z szafy wyciągany jest zaledwie dziesięcioletni chłopiec. Dobrze wie, że spotka go taki sam los, jak jego. - Niech Twoja wola...
Wierzy, że miejsce, w którym się znajduje, to Niebo. Woli wierzyć w to, niż w możliwość niebytu. Widzi stąd to, co dzieje się na Ziemi. Jak istoty takie jak on kryją się pomiędzy ludźmi, starając się przeżyć za wszelką cenę. Jak człowiek morduje człowieka, widząc w nim potwora. Jak szerzy się chaos, któremu nikt nie potrafi już zapobiec. Gdyby nie fakt, że nie żyje ruszyłby do walki.
Ty jednak masz taką możliwość. Możesz się zerwać do powstania, walczyć o swoją godność. Możesz też schować pomiędzy ludźmi, skryć swoje prawdziwe ja i stać jedną z baśni, którą opowiada się dzieciom na dobranoc.
Co wybierasz?



Mam nadzieję, że się podoba.
Odautorsko dodam również, że Agape to jedno z siedmiu z żydowskich określeń miłości. Dla zainteresowanych polecam Google. A słowo szatan oznacza przeciwnika, nie diabła, zaś Samuel to jeden z proroków i kapłanów Pana. No i fragment ,,Niech Twoja wola (...)", nie muszę chyba tłumaczyć, prawda? Uznałam, po przeczytaniu fabuły, że takie nawiązania do Pisma będą dobre...

DOMAIN OF DREAMS

Zawsze uważałeś się za normalnego człowieka, a przyjaciele podziwiali Twój konkretyzm i realne spojrzenie na świat. Nie wierzyłeś w brednie o Bogu, nie dawałeś się zwieść świetnym opowieściom o Ziemiomorzu, nawet Tolkien i Sapkowski nie byli w stanie sprawić, żebyś zafascynował się światem fantastycznym. Niby nierealnym, nieistniejącym, w pełni fikcyjnym, a w rzeczywistości będącym tak blisko nas.
Zawsze uważałeś, że masz poukładane w głowie, i że nic nie jest w stanie Cię zaskoczyć, bo wiesz już wszystko. A gdybym Ci powiedziała, że w świecie, którym przyszło nam żyć, że w mieście, w którym mieszkamy, że w ludziach, których nazywamy przyjaciółmi, kryje się coś, czego nasz ludzki umysł nie jest w stanie pojąć? Wyśmiałbyś mnie i powiedział, żebym nie robiła sobie żartów. Ale mój Drogi Przyjacielu, czy ja kiedykolwiek żartowałam o takich sprawach?
Pozwól mi zaprowadzić Cię do nowego świata. Pokazać rzeczy, w które nigdy nie chciałeś uwierzyć. Daj się ponieść magii. Spójrz, to Nowy Jork, miasto, które tak dobrze znasz. Mówiłeś nie raz, że nawet z zamkniętymi oczami potrafiłbyś dojść w każdy jego zakątek. Ludzie, którzy nas otaczają, przyjaciele, oraz ci, których mijamy na ulicy, wydają się być całkiem normalni. Szarzy, pozbawieni koloru, sensu życia i ciekawości. A gdybym Ci powiedziała, że ta kwiaciarka, która układa właśnie kwiaty na wystawę kwiaciarni, potrafi zmieniać przedmioty za pomocą myśli? Albo, że ta ciemnowłosa, pociągająca kobieta jest w rzeczywistości królową demonów i porywa na zlecenie? Albo tamten wysoki blondyn, którego znasz z przychodni, więcej wspólnego ma z krwiożerczymi wampirami, niż z medycyną? Wiem, że nie jesteś w stanie mi uwierzyć na słowo, dlatego przyjmij moją dłoń, poczuj, jak z podniecenia wbijam paznokcie w Twoją skórę i ciągnę Cię ku zakamarkom Twojej fantazji, niedowierzania, oraz nowojorskim ulicom, gdzie spotkać można nieludzi.
Uwierz w marzenia, a magia powróci...




Tak jak herbata z cytryną jest moczopędna, tak zobowiązania reklamopędne. 

Nie umiem dodać zdjęcia, bo... bo nie umiem. Nie miałam w rękach komputera od ponad tygodnia, no.

HALF BLOOD CAMP



Nawet nie próbuj mi wmówić, że Cię to nie intryguje, że niewidzialna siła nie pcha Cię w tamtą stronę, że możesz przejść obok nich obojętnie. Pole uprawy truskawek jeszcze nigdy nie wydawało Ci się aż tak interesujące. Nie możesz oprzeć się uczuciu, że nie powinieneś iść w tamtą stronę, ale nie możesz powstrzymać własnych nóg. Stopy same Cię tam prowadzą.
Nagle poczułeś, jak ziemia zaczęła drżeć. Najpierw lekko, prawie niezauważalnie, ale już po chwili byłeś pewien, że właśnie zaczęło się trzęsienie ziemi. Conajmniej kilka stopni, w skali Richtera. Za sobą słyszysz głośne kroki i odwracasz się, stając twarzą w twarz z przyczyną trzęsienia. Minotaur, który dotąd gonił chłopaka, będącego mniej więcej w Twoim wieku, teraz zainteresował się Twoją osobą. Patrzysz na niego niedowierzając własnym oczom i prawdopodobnie zginąłbyś przy jednym machnięciu jego potężną łapą. Usłyszałeś gwizd i okrzyk ,,Hej, monstrualna brunetko, tutaj!" i zobaczyłeś jak chłopak rzuca się na potwora, zręcznie wymachując obusiecznym mieczem. Nogi ugięły się pod Tobą i upadłeś na ziemię, jak skamieniały oglądając wspaniałą walkę młodego herosa z monstrum. Ostrze miecza wbite zostało w kark Minotaura i nie minęła chwila, a po stworzeniu nie zostało nawet śladu. Chłopak, Twój bohater, podszedł do Ciebie, ocierając mokre od potu czoło rękawem bluzy. Wyciągnął dłoń w Twoją stronę i pomógł Ci wstać, a następnie poprowadził w stronę uprawy truska... Truskawek? Zamrugałeś oczami, niezdolny do wypowiedzenia choć jednego słowa i stałeś wryty w ziemię. Szczęk oręża, świst strzał i głośny okrzyk: Mamy sztandar! To wszystko zdawało się być nierealne. Nieprawdziwe. Chłopak poklepał Cię pocieszająco po ramieniu:
- Teraz i Ty dostałeś szansę bycia jednym z nas. - powiedział z wesołością w głosie. - Witaj w Obozie Herosów.

HALF BLOOD CAMP

Mag ma nadzieję, że Wasze żołądki to strawią.
Dobranoc
.